Chłód wewnętrzny, czyli parę słów o traumach relacyjnych.

Chłód wewnętrzny bywa dużo bardziej uciążliwy od zimnego powietrza. Najczęściej czujemy to zimno wewnętrzne, gdzieś w brzuchu, w sercu. To często pozostałości dawnych zranień, nieopłakanej straty, żałoby, niewyrażonego żalu.

Złość też może być zimna. Dawna złość zastyga i przeradza się w zmrożenie. A miłość i zaufanie, które zostały zdradzone przyjmują formę nienawiści lub skrajnej podejrzliwości i czujności graniczącej z paniką. Im bliższe były osoby, które nas zawiodły tym uczucia bardziej ogniste… i tym większe zmrożenie, aby je przytrzymać na wodzy.

Częstym następstwem takiej sytuacji jest budowanie dystansu i emocjonalnego chłodu. Niektórzy tak dobrze czują się w swoim zdystansowaniu i byciu ponad emocjami, że są wręcz dumni z takiej postawy. Jednak, gdy przyjrzą się bliżej to zaczynają rozumieć jakie koszty ponieśli.

Brak szczerego zaangażowania w relację, zaufania do drugiej osoby i przyjemności płynącej z bliskości to duże straty. Nawet jeśli wydaje się, że możemy to sobie skompensować poprzez przelotne relacje, podróże, zdobywanie pieniędzy i wpływów to gdzieś na dnie serca pozostanie tęsknota za prawdziwą radością życia.

Rana serca to wielki zawód. Promieniujący z okolic mostka ból bywa nieznośny a brak zasobów do poradzenia sobie z nim zachęca nas do założenia zbroi. Oprócz napięć ograniczających oddychanie przeponowe i nienaturalnej postawy „pierś do przodu” stawiamy przed sobą psychologiczną tarczę pełną zaprzeczeń. Idziemy prze życie z jednym celem: już nikt mnie nie zrani, już nigdy nie dam się nabrać, nic nie poczuję.

Ponowne otworzenie serca i pozwolenie sobie na bezbronność i wrażliwość jest ryzykowne. Dla osoby, która przez lata tłumiła swoją delikatność i uciekała świadomością od bólu serca może to być  wręcz nie do zniesienia.
Dlatego zachęcam, aby takie procesy przeprowadzać ze wsparciem terapeuty. Operacje na otwartym sercu wymagają specjalisty. Pierwszym krokiem będzie zatem zbudowanie zaufania do terapeuty i grupy, aby w tych już bezpieczniejszych warunkach otwierać to co skryliśmy za maską niedostępności. W ten sposób możemy rozmrozić dawne emocje i poczuć znów przyjemny przepływ ciepła przez ciało.

Praca z traumą relacyjną odbywa się na warsztatach: ZOBACZ MNIE! oraz CZY JA WYSTARCZAM?
Zajrzyjcie do opisów, może właśnie w tych weekendowych procesach znajdziecie swoje wątki i będziecie mogli sięgnąć po wewnętrzne ogrzanie i nakarmienie serca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *